wtorek, 16 października 2012

JESIEŃ

Witam wszystkich !!! po 4 długich tygodniach wróciłam że słonecznej, ciepłej Bawarii do kochanego Koszalina, uwielbiam miasto w którym mieszkam, ale ciężko było mi się rozstać z wysokimi temperaturami.Teraz trudno mi się przyzwyczaić do tego ,że muszę nosić coś tak niesamowitego jak czapka :((szczerze mówiąc nie rozstaje się z nią odkąd wróciłam ,najchętniej nosiłabym przy sobie jakiś grzejnik ale żaden nie chce mi się zmieścić do torebki :( ok ! koniec narzekania najwyżej oblepię się termoforami i jakoś przezimuje:) w każdym bądź razie jesień ma również dużo plusów. Miasta na co dzień szare i bez wyrazu nabierają niesamowitych barw ,wszędzie żółty, pomarańczowy, czerwony w różnych odcieniach ,na ziemi leżą kasztany, a na drzewach rosną gruszki, jabłka, śliwki i orzechy.    
Dzisiejsza stylizacja jest bardzo jesienna, idą mrozy i trzeba się "okutać" :)))w roli głównej  piękny ciepły szalik w rudym kolorze i czapa do kompletu, lecz najlepsze w niej są buty ,w których zakochałam się od pierwszego wejrzenia, są śliczne i baaaardzo cieplutkie. 
Deneris doskonale się spisała, zdjęcia są super , nawet nie widać jak się trzęsę ;P więc bardzo ciepło zapraszamy Was do oglądania.






Zapraszam do SZAFY !:*






























Reika&Deneris



niedziela, 7 października 2012

Reika on vacation part 2

Tak jak obiecałam, tak jestem :) mam także kilka fajnych zdjęć pałaców ,o których pisałam we wcześniejszym poście "Reika on vacation" :) klik ale najpierw podzielę się z Wami moimi kilkoma spostrzeżeniami.Otóż w Bawarii jestem już 3 tygodnie większość czasu zajmuje mi praca, ale jak tylko mam czas wolny ruszam w miasto zwiedzać i pstrykać.
We wcześniejszym poście przedstawiłam Wam parę zdjęć niesamowitych ławeczek , które znajdują się przed niemalże każdym domem w Bawarii , teraz przyszedł czas na tkaninę,otóż typowym wzorem w Bawarii jest kolorowy materiał (głównie niebieski lub czerwony) i białe kropki :) ja kompletnie oszalałam na tym punkcie ,strasznie mi się spodobał, więc postanowiłam się zaopatrzyć w fajny ciuszek w tym wzorze, lecz zawsze tak jest, że jak człowiek ma jakieś plany to  zawsze je szlak trafi, jeśli nie w całości to przynajmniej w części. Chodzi o to ,że w mieście w którym się znajduję sklepy są otwarte bardzo krótko a w niedziele wszystko jest pozamykane na 4 spusty nawet na mieście rzadko można spotkać człowieka ,no cóż będę walczyć ;) koniec końców udało mi się wskoczyć do księgarni,która znajduje się za rogiem na pół godziny przed jej zamknięciem  i kupić parę baloników:) to nie to samo co nowy łaszek ale mój instynkt łowcy został na razie zaspokojony :) mam nadzieję ,że zdjęcia się Wam spodobają .Pozdrawiam
Reika:*